|
|
|||||||||||
|
Wycieczka do UK
Dzięki uprzejmości i gościnności Maćka oraz jego (b.miłej) żony Edyty, miałem możliwość oglądnięcia niektórych angielskich sklepów akwarystycznych. Zresztą co tu dużo mówić ... sklepy sklepami, ryby rybami - jest tam wiele innych ciekawych rzeczy wartych oglądnięcia. Ponieważ program wizyty był bardzo napięty, a do oglądania w samym Londynie sporo - szczerze mówiąc, właściwie "przeleciałem" tylko po tych sklepach ;)
Na wyspe skoro świt zabrał nas "ptaszek" - boeing 737. To tylko 2h20min lotu na wys.10tys metrów
Pierwszy odwiedzony sklep. Wydzielona część hali a'la nasze OBI z tematyką akwarystyczna
Regały z akwariami słodkimi; obok Maciek i Trepek. Trzeba przyznać że wszystkie zbiorniki były wyjątkowo czyste i zadbane. W żadnym z nich nie udało mi się znaleźć np. padniętej ryby.
Hmm... wybór ryb naprawde duży... jakoś nie chciało mi się liczyć ile jest baniaków :)
Jedno z akwa dekoracyjnych. Nieszczęśliwie przed nim paliły sie HQI i wyszło zbyt ciemne na zdjęciu
Ta ryba zrobiła na mnie wrażenie. Kolcobrzuch miał dobre 40cm .... !!!
Przy "płaskich" spędziłem więcej czasu. Co ciekawe, w sklepie można nabyć pary - czasem nawet z młodymi
Ryby naprawde ładne - trudno się czepiać...
Potrafią też ładnie kosztować ... dla zainteresowanych (kantor 1Funt = 6.25 zł ;)
I jeszcze jeden z baniaków dekoracyjnych
Morskie akwarium reprezentacyjne w kolejnym sklepie
Lewa strona sklepu - akwaria słodkie. Podobnie jak poprzednio wszystkie idealnie zadbane.
Znalazł się też zakątek z roślinami - hmm.. powiedziałby nic specjalnego;)
Na solniczkach to ja sie nie znam, ale widząc ilość dostępnych korali miękkich i twardych - można dostać oczopląsów. Oczywiście wszystko do kupienia od ręki.
Baniaków morskich sporo, jednak znacznie mniej niż słodkich. Zapewne m.in ze względów na sporo większe rozmiary
Dalej morszczyzna
Coś do solniczki ? - prosze bardzo ;)
Zaintrygowały mnie te rybki - choś było wiele innych wprost bajecznych
Jak np. ta skrzydlica
A to już jedna z paletek Maćka
I jeszcze jedna ...
Coś dla ducha ale i coś dla ciała. Fotka całej naszej gromadki w pubie w Oxfordzie. Przy tym stoliku m.in Tolkien nawadniał własny organizm;) i pewnie czerpał natchnienie do swoich powieści.
Fotek zostało zrobionych sporo - nie sposób wszystkich pokazać, a i duża część z nich bardziej prywatna niż "akwarystyczna". Sporo materiału zostało też na taśmie DV. Niniejszym jeszcze raz dziękuje Maćkowi i Edycie Mrozińskim za gościne, opiekę, no i poświęcenie własnego czasu
PS.
Jabol - Twoje zdrowie...- tu korekta tekstu w obawie o nogi w miejscu wyrastania;) Pozdrawiam Waldeusz
|
|