|
|
|||||||||||
|
Uparłem się na drobniejszy żwirek........
A skoro sie uparłem, to i wymienilem. Jeszcze bola mnie plecy...... Decyzje o wymianie podłoża właściwie podjąłem ze względu na to, że w planach mam "położenie dywanika" z glossostigmy, a dotychczasowy gruby żwirek praktycznie to uniemożliwiał. Rownież fiaskiem były próby posadzenia lilaeopsis czy ponikła. Zdjęcie akwa przed dokonaniem dzieła zniszczenia :)
Poniżej kilka fotek z operacji. Najwiekszą zagwozdką było sporządzenie busines planu, a zwłaszcza jak sie pozbyć domowników, żeby nie ględzili:) /żona/ i nie przeszkadzali /2-letnia córka/ :))
Oddzielnym zagadnieniem był plan techniczny - zwłaszcza problem przechowania ponad 300 litrów wody.
Jak się okazało w praktyce, moja wanna jest w stanie przyjac ok. 200 l wody - to musiało wystarczyć, reszta została zgromadzona w kanistrach i czekała na godzine ZERO ;)
W pierwszej kolejności musiałem wyrwac całość zielska, bo nie wyobrażam sobie machania siatką w zarośnietym zbiorniku. Nawet z woda spuszczoną do połowy miałem niezłą pogoń za rybami. Największą spryciarą okazała sie jak zwykle .....kosiarka. Drugie miejsce w rankingu to bocje striaty, kiryski spiżowe itd ..
Wydawało się ze tyle tego ... a w rzeczywistosci kupka spokojnie mieszcząca się do dziecinnej wanienki :)
Rybciom w wannie chyba nie było tak źle. Ja czułem się za to deczko gorzej po przeniesieniu tych "kilku" literków wiaderkiem. W każdym bądź razie rybcie miały tyle wody do dyspozycji, że raczej nie powinny czuć się źle przez te kilka godzin; dostały też grzałeczke .... niestety strasznie sie płoszyły jak się z nienacka zapaliło światełko w łazience.
No i przyszła kolej na kolejna lekką prace ... wybranie i wyniesienie dwóch 20 litrowych wiader żwiru.
Od jakiegoś czasu byłem bardzo ciekaw co też dzieje się za tłem. Dlaczego ? Otóż często ludziska się martwią o tzw. martwą strefę która powstaje ze względu na brak cyrkulacji wody. Jak widać na załaczonym obrazku - po 2 latach nic złego się nie dzieje, nawet odrobiny glonów, dlatego IMO obawy są chyba ciut na wysrost.
Zasypałem nowy żwirek. 2/3 żwirku - wierzchnia warstwa została dokładnie wypłukana. 1/3 żwiru (spodnia) nie :) Zawiera naturalny ił rzeczny wzbogacony przeze mnie kulkami z glinki laterytowej. Zobaczymy jak takie rozwiązanie będzie sie sprawdzało. Tu trochę dumałem czy i jak ewentualnie wzbogacić podłoże, ale postanowiłem nie dawać żadnego paskudztwa - czy dobrze zrobiłem, "wyjdzie w praniu" a raczej nie wyjdzie to czego nie ma ;)
18.04 - Niedziela, niespecjalnie odespałem... ale cóż dziatwa ma swoje prawa :)
Przystrzygłem zdrowo rośliny. Z części z nich wogóle zrezygnowałem, ale to już wynika z drobnej zmiany koncepcji zbiornika. W tej chwili nie mam jeszcze glossostigmy, zaś próba zadomowienia wgłębki (specjalnie przygotowałem płaskie kamyki) spełzła na niczym. Moje molinezje jakby się wściekły i w takim zapamietaniu skubały wgłębke aż wytargały wszystko i został kamyk obwiązany żyłka :)) Po kilku godzinach pracy filtra woda całkowicie się wyklarowała i wpuściłem rybska. Tu niestety też muszą nastąpić zmiany w obsadzie. Postanowiłem oddać w dobre ręce dorosłego samca kiryśnika czarnoplamego. Jest to rybka bardzo spokojna i towarzyska, jednak swoja masą własna potrafi narozrabiać w zbiorniku "drobno" roślinnym. Kolejna na liście to bocja siatkowana. Ta to już nie ma umiaru w ryciu. W grybym i stosunkowo ostrym żwirku bazaltowym potrafiła nurzać swój łebek po same ślepia. Z bocji zostawiłem striaty. Hmmm - zmieniają lokum również 2 dorosłe pary zbrojników niebieskich. Obsade planuje uzupełnic o dodatkowe kąsacze, otoski i kiryski panda których kilka buszuje juz po dnie.
bo dno mocno odbija światełko i na zdjęciach wychodzą przepalenia I to właściwie wszystko w telegraficznym skrócie ;) Pozdrawiam - Waldeusz ;)
|
|