|
|
|||||||||||
|
Witam serdecznie wszystkich akwarystów którzy błąkając sie po necie trafili na moja strone
___________________________________________________________
Nie jestem już właścicielem niżej prezentowanego zbiornika.
Odrobina historii - czyli... wracamy do korzeni ;) Hmmm.... pierwszą rybką która trafiła pod moja opiekę był karaś otrzymany w prezencie od wędkarza, a złapany w pobliskim stawie. Mieszkał on u mnie w wiaderku przez kilka tygodni - po czym wrócił do stawu, kiedy rodzice w akcie rezygnacji sprawili mi pierwsze malutkie akwarium :) Musieli chyba dojść do wniosku, że na upartość nie ma lekarstwa. Można by więc powiedzieć, że akwarystyka pasjonuje mnie już od szczenięcych lat. Pierwsze akwarium otrzymałem w drugiej klasie szkoly podstawowej. Jak to często bywa, bakcyla "połknął" też mój tata i niebawem w domu stały 3 zbiorniki 15, 30 i 60 litrow. Były to czasy, w których królował sprzęt DYI. Akwaria oczywiście ramowe, klejone na kit, filtry przelewowe własnej konstrukcji napędzane powietrzem. Pompa (z której byliśmy bardzo dumni) - rownież samodzielnie skonstruowana. Ot, silnik gramofonowy i mieszek rodem z lewarka dzwigni zmiany biegów w samochodzie. Dopiero po paru latach zastąpił go toczony mosiężny cylinder z tłokiem. Grzałki również własnej konstrukcji. Klasyczna U-rurka wypełniona roztworem solanki, gumowe korki oraz elektrody wydłubane z "płaskiej" bateryjki. Moc takiej grzałki regulowało się zwiększając lub zmniejszając zasolenie roztworu. Z technika jakoś szło, natomiast brakowało elementarnej wiedzy dotyczącej hodowli rybek oraz właściwej opieki nad zbiornikiem. Kto wtedy z kolegów hodujących ryby wiedział o cyklu azotowym? Raz na jakis czas akwarium czysciło się "do spodu" i zakładało od nowa. Mimo wszystko jakoś się to kręciło, nadmiar żyworódek trafiał do sklepu, ale o rozmnożeniu ikrzaków można było tylko pomarzyć. Jedyną rybą - nieżyworódką, która odbyła udane tarło był bojownik, jednak aby odchować potomstwo znów brakło wiedzy i możliwości. Po latach głównie dzięki starszej córce wróciłem do hobby dysponując już większymi możliwościami finansowymi oraz kopalnią wiedzy w postaci internetu - no i po blisko 20-tu latach ....zacząłem od nowa :)
|
|