Aqua Ogród
Plaga oedogonium
 
   

 

 
   

 

Kłopoty, kłopoty, kłooty ....


Po ostatnich niepowodzeniach wydawało się, że już będzie dobrze.
Ano właśnie, .... wydawało się

baniaczak już zaczął nabierać kształtu, kiedy pokazało się to świństwo w postaci naprawde trudnych do zwalczenia glonów - oedogonium. Ich urokiem jest to, że potrafią przyrastać do kilku cm /dobę, całkowicie niszcząc przy okazji rosliny.
To zdjęcie było zrobione w "początkowej" fazie ataku.
Później było już tylko gorzej....

Zbliżenie, na opanowane przez glon rosliny - /rotala indica/

Jak już wspomniałem, a o czym można poczytać poprzednio, dopadła mnie nastepna klęska. Pozostało tylko dojść do tego, jakaż mogła być tego przyczyna, bo jak wiadomo jeśli dzieje się źle, coś musi być tego powodem.
Przy okazji rozmowy z Bartkiem Lipczyńskim, zasugerował on, że najprawdopodobniej coś musi być nie tak z filtrem. No i przyszło olśnienie - przecież od 3 lat było nie ruszane złoże biologiczne w sumpie. Przy takiej obsadzie zbiornika i po tym czasie - mogło być jak najbardziej przyczyną problemu. Zdecydowałem się na wymianę złoża biologicznego. Po wyjęciu worka z keramzytem przekonałem się, że faktycznie jest mocno ujmijmy to delikatnie "zasyfiony" :(. Możnaby się pokusić o stwierdzenie, że zamulony kerazymzyt przestał pełnić swoją funkcję - zaś samozłoże stało sie dodatkowym obciążeniem zbiornika rozkładającą się materią organiczną.

    

Nie miałem ochoty ponownie zastosować keramzytu, gdyż ostatnim razem trafiły mi się dość grube ziarna, a chciałem użyć jednak drobniejszego materiału - oczywiście za rozsadne pieniądze. Wybór padł na lawe. Wydatek 24zł za 10 litrowy worek lawy to jeszcze nie tak drogo;) przynajmniej w stosunku do wycudaczonych ceramik różnych firma za kosmiczne pieniądze - biorąc po uwagę objętość wypełnienia :)
Lawe dodatkowo potraktowałem młotkiem, aby uzyskać stosunkowo drobną granulację.

Uszyty przez koleżanki w pracy worek z siatki nylonowej został więc zasypany lawą i trafił do sumpa. Dodatkowo zainstalowałem gęste prefiltry z drobnoziarnistej gąbki na wlocie oraz na wylocie wody w sumpie. Reszta zloża ( w postałych komorach) na razie nie ruszałem - żeby całkowicie nie pozbawiać się filtracji biologicznej.

Ostre cięcie i przymusowy restart ziela :(

No cóż, trzeba było przeboleć straty.

Wyrwałem praktycznie całe zielsko, starając sie nie za bardzo rujnować podłoże. Rośliny poszły w kosz. Z czego się dało, zostawiłem same czubki - trudniej dostępne okazy ściąłem maksymalnie i posadziłem z glonami. kolejne działania :
- podmiana 50% wody - światło na maksa, ale zacząłem od 4 godz. dziennie, aby dać czas okaleczonemu zielu, a nie podpasywać glonów - bardzo umiarkowane, codzienne nawożenie z badaniem wody głównie na obecność NO3/P/Fe - wstrzymałem automatyczne podmiany wody przechodzac na system wiadrowy :)) - stopniowo wydłużałem czas oświetlenia zbiornika - utrzymywałem stałe Ph na poziomie 6,80 - ok. 30ppm CO2


Mineły dwa tygodnie

Jak widać, akwa zaczyna wracac do normy. Glony praktycznie zniknęły, pozostałości są obskubywane przez służby sanitarne, bo jak wiadomo w normalnie funkcjonującym zbiorniku zawsze jakieś glony muszą być;) W kazdym bądź raziem mógłbym rzec, że sa pod kontrolą :)

Widok ogólny zbiornika w chwili obecnej.


Na koniec .... tej nudnawej opowieści - kilka aktualnych fotek roślin ze zbiornika

Mam nadzieje, że to już koniec złej passy która mnie ostatnio prześladowała. Pracuje teraz głównie nad odnowieniem pogłowia /z niektórych roślin zostały pojedyncze gałązki/ aby wrócić do zaplanowanego wyglądu no i być może pochwalić się za jakiś czas :)

Rotala

Eusteralis spec.

Eusteralis stellata

Heteranthera zosterifolia

?? - N/N - ale okrutnie światłolubna roślina

Ludwigia - odmiana zielona


I to na razie tyle ....

Pozdrawiam wszystkich akwamaniaków ;)

Waldeusz